Tematów bez liku w małym namiociku...

Któregoś popołudnia zadzwonił telefon. „Darek, ubieraj się

szybko –wypatrzyłem coś rewelacyjnego w supermarkecie !” Kolega fotograf był wyraźnie  podekscytowany .Posłusznie się ubrałem i po 10 minutach jazdy, byliśmy już na miejscu. Ze zdziwieniem zauważyłem ,że Rajmund prowadzi mnie w kierunku stoiska z zabawkami. „I co tu widzisz?”- spytał .Przejechałem wzrokiem po półkach .Lalki, misie, samochodziki ,paczki z klockami, wózki, domki dla lalek... I wreszcie dojrzałem !Zrobiło mi się gorąco- bo to było właśnie to –czego bezskutecznie poszukiwaliśmy od kilku miesięcy.  Mały, o około metrowej podstawie i wysokości 80 cm namiocik ogrodowy dla dzieci do lat 10.Wykonany ze sztucznego jedwabiu ,w kolorze maskującym( plamiak) i rozpinany w formie igloo, na dwóch składanych , giętkich żerdziach, których końcówki były rozporowo zaczepiane o podłogę.  I ta cena !  19 zł !!!Toż to skarb dla każdego fotografa- przyrodnika, działającego w terenie .Rozłożenie tego maleństwa  trwa niecałą minutę ,waży toto mniej niż kilogram. Ma rozmiary (w stanie złożonym ) 2 litrowej butelki Coli- czyli można go wszędzie ze sobą zabrać ,bez zbytniego obciążania i tak już nadwyrężonego  kręgosłupa. W okolicach Wałcza ,gdzie mieszkam chodzi sobie po polach  15 osobowe stado żubrów .Ale trzymają się z reguły pustych przestrzeni ,chodząc środkiem pól i łąk . Są też bardzo czujne. Zauważyliśmy , że można  je skutecznie fotografować (naszym posiadanym sprzętem –sic!),czekając na stado w ukryciu ,na trasie ich wędrówek. A gdzie tu się ukryć w szczerym polu?!  W namiociku właśnie !!! Kupiłem 3 sztuki i szczęśliwy wróciłem do domu. Rozłożyliśmy jeden w pokoju i zaczęły się przymiarki .Konstrukcja wymagała kilku drobnych przeróbek. Po pierwsze ,należało we wszystkich ścianach ,wszyć na środku pionowe zamki błyskawiczne ,otwierane od wewnątrz-przez które będzie można wysuwać końcówkę teleobiektywu we wszystkich kierunkach. Po drugie ,składane giętkie żerdzie na których namiot (zewnętrznie) jest rozpinany-są białego koloru i należy je pomalować na ciemnooliwkowy. Po trzecie – jest to namiocik dziecięcy . Jego wysokość i  objętość nie jest zbyt duża .A musi przecież wystarczyć w środku miejsca dla  fotografa,  jego torby i  statywu z zamontowanym teleobiektywem, do którego wpięty jest aparat fotograficzny . Jak rozwiązać tę zagadkę?  Otóż wystarczy w podłodze namiotu (120x120cm) wyciąć kwadrat o wymiarach metr na metr i używać go jako „czapy „ nad wykopanym wcześniej  w ziemi , półmetrowej głębokości  dołem  o tych samych wymiarach .W takim wypadku , robi się miejsce nawet dla słusznego wzrostu mężczyzny ( i jego wyposażenia) .Oczywiście , wcześniej kopiąc dół ,nie zapominajmy o zasadach maskowania. Bielutki piasek i świeża ziemia , rozrzucony  wokół  naszej kryjówki ,spowoduje-że ani ptak , ani zwierzę do tego miejsca nie podejdą .Dlatego wożę ze sobą płachtę grubej ceraty ,na którą wykładam wykopaną ziemię i piasek. Całość odciągam kilkadziesiąt metrów dalej. Jeżeli kryjówka ma być jednorazowa ,po zakończeniu zdjęć  przyciągam wszystko z powrotem i zasypuję starannie miejsce  po czatowni. To jest eleganckie ,ekologiczne a poza tym ani żaden rolnik ani strażnik leśny do mnie się nie „ „przyczepi „ .Ale wróćmy do naszej kryjówki . Po ustawieniu namiociku nad dołem ,sprawdzam maskowanie z zewnątrz, uzupełniając wątpliwe miejsca wiechciami trawy .Tego typu konstrukcja z 5 m powinna być prawie niewidoczna. Jeżeli stoi pod wiatr, każde zwierzę spokojnie do nas podejdzie na przyzwoitą do sfotografowania go odległość .Udało mi się w ten sposób sportretować żubry, zające, lisy, jenoty, dziki a nawet polującego jeża i zaskrońca. W zależności od terenu , na którym ustawimy naszą kryjówkę możemy także  uwiecznić ptaki ,jelenie i sarny. I tu mała dygresja na temat naszego bezpieczeństwa .Duże zwierzęta są dość ciekawskie ,szczególnie dziki . Jeżeli stwierdzam ,że zaczynają sobie zbyt zuchwale poczynać ,zagrażając mojej osobie i sprzętowi  (!!!!) fotograficznemu –wyjmuję z plecaka duży dezodorant i rozpylam go przed namiotem. Efekt jest murowany ! Po sekundzie  nie ma już śladu zwierząt ! Ale moja kryjówka jest w tym miejscu „spalona” .Podpowiadam też (aby nie mieć kłopotów ze strażnikami leśnymi) – postarajmy się w nadleśnictwie o zgodę na tego typu fotografowanie .Poza tym raczej unikajmy nadgorliwych myśliwych i sąsiedztwa ambon myśliwskich (chyba ,że za zgodą ich właścicieli- z nich korzystamy), bo w niesprzyjających nam okolicznościach ,nasza kryjówka może być wzięta za np. buchtującego (ryjącego w ziemi) dzika ...-jak mnie się kiedyś zdarzyło ! Przy pomocy konstrukcji za niecałe 25 złotych może powstać wiele fascynujących zdjęć i stąd temat tego artykułu .Zapraszam wszystkich do fotograficznych łowów w ten sposób.  Darz Bór Fotografom !

 

Galeria