Owadzie Tygrysy” - Szerszenie

Szerszeń ( Vespa crabro) to największa osa w środkowej Europie. Królowa osiąga do 35-40 mm długości, robotnice są nieco mniejsze. Ma czarny tułów w rude plamy a odwłok brunatny w czarne pasy. Gniazda zakłada najczęściej w dziuplach drzew. Są one duże, nieraz do 50 cm długości i wysokości. Buduje tam plastry z komórkami otwierającymi się ku dołowi. Zamieszkują je setki osobników. Larwy karmią szerszenie rozdrobnionymi owadami i ich gąsienicami. Głównie ciałami muchówek, pszczół, ważek i pasikoników. Pijąc soki roślin nagryzają potężnymi żuwaczkami, korę gałązek drzew i zlizują wypływający sok-robią to w okresie od sierpnia do października.

W okresie budowania gniazd, szerszenie potrzebują dużej ilości masy drzewnej w postaci papki, którą zeskrobują żuwaczkami z suchego drewna. Dawniej na wsiach, gdzie były popularne drewniane ( nie malowane płoty ) –słychać było regularnie skrzypienie i chrobot-gdy setki szerszeni i os, żuwaczkami skrobały wysuszone deski. Zdzierały z nich kolejne warstwy drewna, które przeżute, stanowiły budulec dla nowopowstałych komórek w gnieździe. Masa ta przypomina mielony papier a raczej papier mache. W dotyku przypomina dobrej jakości karton. W gnieździe, szerszenie formują plastry, złożone z jednej warstwy sześciokątnych komórek, w każdej komórce królowa składa jedno jajo. Gdy plaster zostanie wypełniony jajami, powstają następne. Ponieważ komórki zwrócone są ku dołowi-jaja są przyklejone specjalną wydzieliną do ich dna. Komórki w których będą się rozwijać robotnice i samce są nieco mniejsze od tych, w których przyjdą na świat larwy przyszłych królowych. Larwy są odżywiane świeżym pokarmem. Szerszenie nie robią w gnieździe zapasów. Młode królowe, pod koniec lata po zapłodnieniu, zimują pod mchem, w załomkach murów, na strychach a nawet w stajniach i stodołach. Inne osobniki tzn. samce i robotnice, wymierają jesienią. Wiosną królowe zakładają gniazda. Tam składają pierwsze jaja. Każda królowa na początku sama zaopatruje potomstwo w pokarm, który stanowią motyle i gąsienice, uprzednio zabite i nadtrawione śliną. Po pewnym czasie larwy przepoczwarczają się i wkrótce z nich wyrastają pierwsze robotnice, które rozbudowują gniazdo i obsługują królową. Ta zajmuje się już tylko składaniem coraz to nowych jaj. Powstaje struktura społeczna „ Państwa-miasta”. Samice rozwijają się z nie zapłodnionych jaj. W społeczeństwie szerszeni-obserwuje się podział pracy: przy wejściu do gniazda dyżur pełnią „ strażnicy”, którzy czułkami ( po zapachu) sprawdzają wchodzące owady. Przepuszczają tylko „ swoich „. Gdy napotykają obcego-atakują go bez zastanowienia. Pokarm dostarczony przez robotnice –myśliwych, jest przejmowany przez inne robotnice, pracujące wewnątrz gniazda.

U szerszeni funkcjonuje rola tzw zwiadowcy. Są to osobniki, które wykonują dłuższe loty niż inne . Ich zadaniem jest poszukiwanie nowych „ łowisk”, które oznakowują swoim zapachem. On wyznacza terytorium, na którym wspólnie z pozostałymi pobratymcami polują. Szerszenie „zwiadowcy” są największym wrogiem pszczelarzy, bo gdy „ naznaczą „ wybrany ul, horda szerszeni napadnie na niego i wytnie „ w pień „ wszystkie pszczoły. Jak ? Odcinając im po kolei głowy potężnymi żuwaczkami, przy wejściu do ula. Następnie szerszenie pustoszą ul, przenosząc (na pokarm dla swoich gąsienic) larwy pszczół. To właśnie żuwaczki a nie żądło stanowią najgroźniejszą broń tego owada. I jego wielkość oczywiście. . Szerszeń po złapaniu ofiary, podwiesza się na tylnych łapach pod jakąś gałązką i odcina zdobyczy ostrymi żuwaczkami, wszystkie wystające części ciała ( skrzydełka, odnóża, czułki itp.). Taki „ pakunek „ jest poręczniejszy, podczas przenoszenia go w kierunku gniazda, gdzie czekają wygłodniałe gąsienice... Kradnie też (wycinając z sieci) ofiary pająków, ma wtedy zdobycz pięknie „ zapakowaną ‘. Fotografując te wielkie osy, zawsze zastanawiałem się jak zlikwidować zjawisko przypadkowości w ich aktywnym poszukiwaniu. Pomogła mi telewizja ! W jakimś filmie kryminalnym widziałem analizę śledztwa, gdzie wyciągano wnioski wsteczne z następstw zbrodni. Pokombinowałem więc chwilę i nagle oświeciło mnie ! Szerszeń jest owadem, którego ludzie panicznie się boją (przynajmniej znana mi większość). Jeżeli zakłada gniazda w pobliżu ludzkich domostw, natychmiast podnosi się krzyk, że stwarza zagrożenie –więc trzeba gniazdo koniecznie zlikwidować. A kto likwiduje gniazda szerszeni (bo dysponuje specjalnymi szczelnymi ubiorami) ? Straż Pożarna ! Przedzwoniłem więc do znajomego strażaka, który potwierdził, że to oni właśnie likwidują szerszeniowe gniazda w okolicy. Okres oczekiwania na interwencję, po zgłoszeniu lokalizacji gniazda wynosi około tygodnia. Od zgłoszenia więc –do zniszczenia roju mam więc 6 dni (na fotografowanie) i oczywiście dokładny adres! Dostęp do samego gniazda jest czasami niemożliwy bez specjalnego sprzętu i podnośnika. Ale w jego pobliżu (do 100 m) krąży zawsze kilkadziesiąt owadów a przy samym wlocie kręcą się szerszenie strażnicy- więc materiału do fotografowania mam w bród! Oczywiście zdaję sobie sprawę, że z szerszeniami nie ma żartów.. Zawsze więc jestem odpowiednio ubrany : w bluzę pszczelarską, z kapeluszem i siatką, ochraniającą twarz i szyję. Na dłoniach mam rękawice, dobrze zabezpieczające przed użądleniem tego wielkiego owada. Szerszenie nie znoszą obcych i sztucznych zapachów. Nie wolno ( w czasie ich fotografowania ) używać dezodorantów ani wód kolońskich. Ja, bluzę pszczelarską nacieram świeżą miętą, tartym czosnkiem, lub innym, silnie pachnącym zielskiem. Mam też przy sobie strzykawkę jednorazową z igłą oraz Hydrocortison w ampułkach na wypadek, gdyby jednak któremuś szerszeniowi udało się mnie „ dziabnąć”. Jestem z zawodu lekarzem, więc zrobienie sobie zastrzyku nie stanowi dla mnie problemu. Podkreślam raz jeszcze, jak ważne jest zabezpieczenie medyczne takich eskapad! Teraz problemy, przy fotografowaniu szerszeni. Ponieważ jest to „skrajne” makro (mały, dobrze latający owad, do którego za blisko podejść nie można- bo atakuje!) używam zestawu z monopodem. Jego nóżka jest umieszczona w kaburze, przymocowanej do grubego pasa wojskowego, który opina mi biodra. W skład zestawu wchodzą :stelaż z szyny aluminiowej (z podłużnie wyfrezowaną szczeliną na środku), z ramionami pod kątem 45 stopni. Na ich końcach są zamontowane dwie lampy błyskowe, odpalane z” gorącej stopki „aparatu fotograficznego. Na czoło obiektywu jest nakręcona kołowa lampa błyskowa, odpalana z gniazdka na korpusie kamery. Z boku szyny jest przykręcona rama od piłki do metalu (z wygodnymi uchwytami). Całość pomalowałem w barwy maskujące. Lampy błyskowe(SB-28) są zsynchronizowane kabelkami( SC-17,SC-19 i AS-10) Ponieważ oba flesze są bardzo silne, daje mi to prawidłowo naświetlone zdjęcia makro, z przysłoną 22 przy czasie synchronizacji 1/250 sek. Używam filmu Fuji Superia 400,który jest moim ulubionym materiałem światłoczułym. Tak wykonane zdjęcia (na wywołanym filmie) skanuję, wybieram poszczególne ujęcia a następnie wykonuję z wybranych klatek negatywu odbitki w formacie 15x 21cm. Te odbitki dopiero, stanowią podstawę do ewentualnego dalszego skanowania i powiększeń( nawet do formatu 2,5 metra na 5 metrów). Tak powstały „ Owadzie Bilbordy „- reklamujące drukarki ploterowe (drukowanie dużych formatów zdjęć na rolach papieru fotograficznego i sklejanie tego w całość). Chciałbym, aby Państwa zdjęcia, też były kwalifikowane do wykonywania powiększeń takich formatów. A ja dalej uważam szerszenie za „tygrysy” w świecie owadów i moja fascynacja nimi, trwa od wielu lat. Mam nadzieję, że zdjęcia, które Państwu prezentuję, będą tego dowodem....

Galeria Szerszenie