Szpitalne pustułki.

Na przełomie marca ,znajomi lekarze powiadomili mnie, że przez okno codziennie widzą parę małych ptaków drapieżnych , które bardzo głośno się zachowują .Zajęły  one gniazdo srok, wybudowane w zeszłym roku na starej topoli w odległości ok. 5 metrów od budynku szpitala na wysokości czwartego piętra. Szczęśliwy zbieg okoliczności sprawił ,że  gniazdo było zlokalizowane  naprzeciw okienek na poddaszu. Wystarczyło tylko uzyskać zgodę dyrektora szpitala - i …  strych był do mojej dyspozycji. Założyłem w otworach okiennych (tak, by móc zamykać okna na noc) płachty z tkaniny maskującej z wszytymi siatkowymi szczelinami obserwacyjnymi oraz zamkami błyskawicznymi, przez które wysuwałem obiektyw lunety lub teleobiektyw. Jeszcze tylko  trzy  składane  trójnożne stołki myśliwskie, trzy statywy z uchwytami do płytek  szybko-złączek zamontowanych pod lunetą i teleobiektywem - i poddasze zostało fotograficznie zagospodarowane. Pustułki - bo to właśnie one były ,odbywały gody . Rzeczywiście zachowywały się bardzo głośno. Ich nawoływania słychać było nawet kilometr dalej. To ,że za każdym razem ogłaszały swoje przybycie , było mi bardzo na rękę  - gdyż maskowanie i elementy czatowni ustawiałem tylko w czasie ich nieobecności. Utworzyłem w ten sposób trzy stanowiska obserwacyjne, w różnych odległościach od gniazda. Okienko, usytuowane na wprost, znajdowało się w linii prostej jakieś 50 m. Gałęzie topoli utworzyły w tym miejscu szczelinę ,którą pustułki wykorzystywały jako strefę dolotu do gniazda. To miejsce obserwacyjne okazało się najbardziej efektywne ,gdyż z czasem rozwijające się liście topoli utworzyły zaporę nie do przebicia wzrokiem. Ponieważ wolna strefa umiejscowiona była od wschodu -  ze względu na prawidłowe oświetlenie słońcem sceny , mogłem  fotografować  pustułki na gnieździe w godzinach rannych , z reguły od 5 do 7 rano ,następnie zamykałem strych  i  schodziłem piętro niżej , by ….rozpocząć  pracę. Po złożeniu jaj , samica bez przerwy wysiadywała je przez okres  3 tygodni .Wylatywała  na zewnątrz  tylko na kilkanaście minut dziennie , by rozprostować skrzydła . A samiec polował i przynosił zdobycz , pozostawiając ją w gnieździe. .Przez miesiąc obserwacji ,byłem świadkiem co najmniej kilkudziesięciu karmień. I uwierzcie mi Państwo - ani razu łupem pustułek nie był ptak! Same gryzonie i jaszczurki zwinki. Samiec , niosący zdobycz głośno to sygnalizował i te okrzyki niestety zwabiały  pokaźne stado kawek, gnieżdżących się w zakamarkach szpitalnego strychu. To kawki właśnie , przez zbiorowe ataki na parę drapieżników i ich stałe nękanie  spowodowały , że do wysiadującej jaja samicy docierała zaledwie część upolowanego pożywienia. Ale rozumiem ich taktykę. Miejscowy drapieżnik mógł  z czasem  zmienić dietę i wtedy ich pisklęta byłyby zagrożone. Z punktu widzenia fotograficznego  był też inny kłopot, bo zrzucały kał w locie na siedzącą  w  gnieździe samicę .  Wtedy wybawieniem  dla mnie  były przelotne deszcze, które doprowadzały otoczenie gniazda do normalnego wyglądu. Pióra , samica potrafiła sama skutecznie oczyścić . Pomagał w tym fakt, że szpitalną  fontannę (kilkadziesiąt metrów dalej) uruchomiono  już w kwietniu i pustułki często korzystały tam z kąpieli ( na przemian z innymi ptakami).Stałe niepokojenie pary drapieżników przez kawki. sroki i gołębie ,które gniazdowały w pobliżu ,miało taki skutek ,że po ok. 4 tygodniach ,gdy już miały się wylęgnąć młode pustułki -pewnego poranka idąc do pracy,  znalazłem pod wiadomym drzewem porozbijane skorupki rdzawo nakrapianych jaj .Kilkakrotnie jeszcze w tej okolicy widywałem oba drapieżniki ale przysiadywały tylko chwilę na dachu szpitala ,więc do zrobienia zdjęć nigdy nie doszło. Pozwalały się tylko oglądać przez szyby a każda próba otwarcia okna -kończyła się  ich natychmiastowym odlotem. Ze spotkań z pustułkami, powstało  kilkanaście klipów video (kręconych kompaktem Nikon Coolpix 5ooo) , zamontowanym do okularu lunety. Przez 30 dni wykonałem ok. 500 zdjęć ,spędzając na strychu ok. 2-4 godzin dziennie. Czy było warto- musicie Państwo ocenić sami….

 

 

Galeria Pustułki