Porady dla fotografujących dzikie zwierzęta w ich środowisku naturalnym.

Każdego (myślącego) fotografa przyrodnika, w pierwszym etapie przygotowań do takich zdjęć, obowiązuje zasada przyswojenia sobie podstawowych wiadomości o biologii,  zwyczajach i środowisku życia zwierząt, mających zostać „celem” fotograficznym.

Oczywiście jest pewna grupa „pstrykaczy”, która po prostu bierze aparat fotograficzny i idzie na spacer –fotografując, co popadnie po drodze. Efekt jest z reguły mizerny i nadzwyczaj różnorodny. Po rozpoznaniu teoretycznym, co chce się uwiecznić naszym posiadanym sprzętem fotograficznym, ustaleniu miejsca i czasu, gdzie danego obiektu należy szukać – pozostaje jeszcze sprawa możliwości podejścia do danego gatunku zwierzęcia.

Łączy się to nierozerwalnie z naszym ubiorem, który powinien stanowić kamuflaż dla naszej osoby. I to potrójny! Ubiór musi maskować nasz obraz, zapach i dźwięk. Kamuflaż optyczny to takie zdeformowanie postaci człowieka, aby jego jednolita sylwetka ”zlała się” optycznie z tłem otoczenia.

Według wojskowych specjalistów ,należy w ubraniu stosować zasadę rozbicia jednolitości kolorystycznej .Umieszczenie bowiem kilku ciemniejszych plamek w obrębie większej, jasnej- powoduje, że traci ona swój zwarty, jednorodny wygląd. A taki jednorodny wygląd, kojarzy się zwierzęciu z jego sztucznym pochodzeniem –automatycznie wyzwalając odruch ucieczki. Kolory ubrania więc, powinny przypominać te, występujące w otoczeniu.

Nie powinny być jednolite, tylko „ciapkowane” lub w desenie. Idealne pod tym względem są polowe stroje wojskowe typu „moro”. Ja –swój kupiłem w sklepie Military, który w Bydgoszczy (gdzie się zaopatruję) znajduje się tuż obok sklepu myśliwskiego.

Ptaki, sarny, jelenie, dziki i żubry identyfikują człowieka ,poszukując w pionowych, zwartych kształtach otoczenia, sylwetki głowy i szyi. Gdy je znajdą-zagrażających im ludzi- rozpoznają po jasnej plamie twarzy i jasnych plamach dłoni.

Te elementy więc, musimy ukryć szczególnie starannie naszym maskowaniem. Na dłonie, wystarczy ubrać cienkie rękawiczki w kolorze maskującym. Ja, swoje wykonałem z białych, bawełnianych rękawiczek fotograficznych (pozwalających swobodnie obsługiwać aparat w terenie) pomalowanych wodoodpornymi farbkami modelarskimi. Teraz ukrycie głowy, szyi oraz twarzy.

Używam dwóch rodzajów masek wojskowych (stosowanych przez snajperów). Jedna, to maska zakładana pod kapelusz, lub używana z podniesionym kapturem kurtki „panterki”. Zakrywa białą plamę twarzy i szyi. Jej mankamenty to bezpośrednie przyleganie do twarzy, uniemożliwiające noszenie okularów i ujawnienie odkrytych (błyszczących) obu oczu. Ten efekt niweluję, zakładając na kapelusz siatkę przeciw-komarową.

Wad tych, nie ma siatka maskująca na głowę typu Kameleon, rewelacyjnie kamuflująca głowę, twarz i szyję i umożliwiająca pod nią noszenie okularów a nawet ciepłej, wełnianej czapki. Siatka była bowiem zaprojektowana dla żołnierzy, do zakładania na hełm wojskowy. Jest w całości wykonana z tworzyw sztucznych ,nie zamaka i nie pleśnieje. Zapewnia doskonałą wentylację i dość dobrą widoczność, na tyle precyzyjną, że mogę wyłączać automatyczne ustawianie ostrości w aparacie fotograficznym.

Obie maski po złożeniu mają rozmiar i grubość zeszytu stukartkowego, wobec czego towarzyszą mi zawsze w leśnych wyprawach. Z przykrością zauważyłem, że producenci toreb i plecaków fotograficznych zapomnieli o fotografach przyrody, aktywnie działających w terenie i używających strojów w kamuflażu. W sklepie więc dla wędkarzy ,pewnego dnia wypatrzyłem torbę –raportówkę z tkaniny maskującej, którą po drobnych przeróbkach, przystosowałem do leśnego stroju.

Mieści się w niej mój Nikon F-90X i teleobiektyw 200mm. W drugiej zaś komorze - obie maski, oraz ochraniacze na kolana w kamuflażu, które w terenie okazują się niezbędne. Dają bowiem możliwość bezpiecznego, błyskawicznego przyklęknięcia w wysokiej trawie lub krzakach, gdy nie widzimy podłoża a ”namierzyliśmy” znienacka nasz cel fotograficzny. Pozwala to spokojnie przygotować się do wykonywania zdjęć i zaskoczyć zdobycz. Jeszcze tylko duży nóż typu Rambo przy pasie, przypominający wszystkim chętnym na nasz sprzęt fotograficzny, że będą mieli trudne zadanie .I nasz wizerunek w kamuflażu gotowy!

Drugim elementem, pozwalającym zamaskować naszą osobę jest brak niepokojących zwierzę dźwięków. Ubiór (z oprzyrządowaniem do fotografowania) nie może szeleścić ani brzęczeć (w czasie chodzenia) a buty nie mogą skrzypieć. Oczywiście telefon komórkowy mamy wyłączony! Trzecim, niewidzialnym składnikiem kamuflażu jest zapach. Niestety „śmierdzimy cywilizacją”- oczywiście dla dzikich zwierząt! Najprostszy sposób na pozbycie się go, to powieszenie naszego ubrania na kilka dni w stajni lub oborze. Gdy dobrze przesiąknie zapachem gnojówki-nasze przygotowania do efektywnego wyjścia w teren, możemy uznać za skończone.

Teraz pozostaje tylko wytropienie i sfotografowanie interesujących nas zwierząt i ich sfotografowanie. A potem – podzielenie się fotograficzną zdobyczą z innymi pasjonatami, co niniejszym czynię...