Dzisiaj chciałbym Państwu zaproponować fotografowanie pająków.



Wielu moich znajomych nie lubi tej grupy owadów a część panicznie się ich boi. W rozmowach przyznają, że ten strach jest irracjonalny-ale zawsze tkwi w nich. Myślę, że są to naleciałości z dzieciństwa. Wniosek taki wypłynął u mnie po obserwacji mojej córki. Jako małe dziecko, towarzyszyła mi w fotograficznych eskapadach. Sama wyszukiwała i przynosiła mi do zdjęć setki pięknych pająków



a potem obserwowała je godzinami (zadając setki pytań). Po rozpoczęciu zaś edukacji w przedszkolu i szkole, zaczęła reagować jak wszystkie jej koleżanki klasowe-„Fe! Jakie to wstrętne !”- W Polsce nie ma jadowitych pająków, które mogły by zagrozić człowiekowi (takich jak na przykład „tarantule„ z krajów śródziemnomorskich). Wiedząc o tym ,możemy być spokojni i bez stresu zainteresować się tymi stawonogami. Cechą charakterystyczną budowy ich ciała, jest podział na dwa odcinki: głowotułów i odwłok.



Posiadają cztery pary nóg bieżnych, oraz dwie następne pary, przekształcone w szczękoczułki i nogogłaszczki. W języku potocznym ,szczękoczułki to łapy z gruczołami jadowymi w środku, zakończone ostrym szponem (kolcem), na którego wierzchołku znajduje się ujście kanalika jadowego. Za pomocą tej pary odnóży, pająk zabija ofiarę a jej tkanki miękkie rozpuszczają soki trawienne, wydzielane na zewnątrz przez otwór gębowy. Powstała w ten sposób płynna masa, zostaje przez pająka wessana i stanowi jego pokarm.


 

Nogogłaszczki z kolei pełnią rolę czułków lub macek a ponadto niezwykle ważną rolę w rozmnażaniu pająków. Na nich, znajdują się wyrostki o specyficznym dla danego gatunku pająka kształcie. Samica tego gatunku ma otwór płciowy o kształcie dokładnie pasującym do wyrostka płciowego samca (jak klucz przypasowany do zamka). Dzięki temu niemożliwe jest połączenie samca i samicy różnych gatunków pająków, bo ich narządy płciowe są nie kompatybilne.



Dla przyrodników zaś, swoista budowa buławki płciowej samca i płytki płciowej samicy, jest kluczem do oznaczania i różnicowania, nawet podobnych do siebie gatunków tych owadów. Również specyficzne dla pająków są tak zwane kądziołki przędne. Zlokalizowane są na końcu odwłoka i są ich trzy pary. Wytwarzają one wydzielinę, krzepnącą na powietrzu w elastyczną nić.



Stanowi ona budulec sieci łownych (pajęczyn) oprzędów, kokonów a u pająków skaczących- „liny asekuracyjnej”, którą pająk przed skokiem przytwierdza do podłoża i ciągnie za sobą (gdyby skok okazał się chybiony). Pająki skaczące i biegające (łowiące swe ofiary aktywnie), mają kilka par dobrze rozwiniętych oczu. Pająki składają jaja, z reguły w kokonie, zbudowanym z nici pajęczej.



Wiele pająków, po wykluciu z jaj młodych- troszczy się o nie, karmiąc je w pierwszym okresie życia nadtrawionym pokarmem a czasami poświęcając siebie jako pokarm. W naszym regionie geograficznym występuje około 1000 znanych gatunków pająków. Część z nich jest rzadka i zagrożona wyginięciem, dlatego podlegają ochronie prawnej.



W Polsce są chronione wszystkie gatunki gryzieli, poskocz krasny, strojniś nadobny i tygrzyk paskowany. Pająki możemy spotkać wszędzie. Nawet w naszych sterylnych łazienkach, podczas toalety porannej, często przy suficie zauważamy sieci pajęcze, które nie wiadomo kiedy i skąd się wzięły. Wielkość tych stawonogów jest bardzo zróżnicowana: od 1 mm do nawet kilku cm. Pomijam oczywiście wszelkiej maści pająki tropikalne- nie występujące u nas. Przyznam się po cichu (jako lekarz okulista), że zacząłem fotografować pająki, bo zafascynowały mnie ich oczy.



Szczególnie u pająków biegających i skaczących. Fotografowanie tych owadów należało by zacząć od zdjęć pająków sieciowych. Są mało mobilne, bo siedzą na pajęczynie lub tuż obok. Jako najpopularniejszy przykład, można przedstawić krzyżaka ogrodowego. Ja do tego zaprezentuję tygrzyka paskowanego (licznie występującego w mojej okolicy). Technicznie, są to małe obiekty, więc mamy tu do czynienia z czystą makrofotografią.



Oprócz więc aparatu fotograficznego (o typie lustrzanki jednoobiektywowej), potrzebny jest obiektyw do makrofotografii. Może to być zwykły obiektyw i pierścienie pośrednie, montowane między nim a aparatem fotograficznym. Najprostszy zaś trik to skupiające (plusowe) soczewki nasadkowe, nakręcane (jak filtr) na końcówkę obiektywu.



Gotowe zestawy soczewek nasadkowych do makrofotografii, są dość dobrej jakości i dają różne skale powiększenia naszego pająka. Przyznam się, że dość długo fotografowałem w ten sposób, stosując jako soczewkę nasadkową – przednią soczewkę rosyjskiego (uszkodzonego) teleobiektywu 200 mm- kupionego na bazarze za grosze. Proszę mi wierzyć ,lub nie- nikt dotychczas nie może odróżnić tych zdjęć od fotek, wykonanych makroobiektywami.



Oczywiście w niewielkich skalach powiększenia. Makrofotografia to skrajnie mała („papierowa”) głębia ostrości. Aby tę głębię powiększyć, potrzebne jest silne przysłonięcie obiektywu. To z kolei powoduje ,że obiekt fotografowany ,musi być silnie oświetlony. Wniosek nasuwa się więc sam: tylko lampa albo lampy błyskowe!. Optimum to lampa błyskowa, zsynchronizowana z aparatem fotograficznym za pomocą kabelka, pozwalającego na odsunięcie jej od kamery.



Może to też być specjalna lampa błyskowa kołowa, nakręcana na końcówkę obiektywu i dająca praktycznie bezcieniowe światło .Silne oświetlenie obiektu, powoduje efekt jasnego pająka na smolisto- czarnym tle. Aby zdjęcia nie były przekontrastowane, tło musi być też widoczne. Nie powinno również na tle być widać smolistych cieni.



Wniosek: albo ekran rozpraszający naprzeciwko lampy błyskowej albo umieszczona naprzeciwko druga (zsynchronizowana) lampa błyskowa, oświetlająca zarówno obiekt jak i tło. Synchronizacja fleszy może odbywać się w trojaki sposób. Najprostszy – to bezprzewodowo, przy pomocy Foto-celi. Następny- kabelkiem synchronizującym obie lampy błyskowe.



Jeszcze inny sposób: jedna lampa jest odpalana przy pomocy” gorącej stopki” aparatu (nad pryzmatem) a druga- przy pomocy gniazda synchronizacyjnego na korpusie kamery. Pamiętajmy , że płaszczyzna głębi ostrości, jest położona równolegle do płaszczyzny przedniej soczewki obiektywu. Wnioski: Pajęczyna (na której siedzi pająk) powinna być ustawiona właśnie w tej płaszczyźnie (czyli cała powinna być ostro widoczna). Oczywiście bierzemy pod uwagę tylko płaską pajęczynę ! Wtedy na pewno pająk (mały przecież) „załapie się” w strefie ostrości.



Jeżeli ta głębia będzie rzędu 3 do 5 mm –to możemy spokojnie uwiecznić większość krajowych pająków. Ważne jest też, żeby przed zdjęciami, odrobinę zainteresować się biologią tych arcyciekawych zwierząt. By wiedzieć gdzie i czego szukać – a gdy już znajdziemy- jak toto sfotografować.... Dużo większy stopień trudności, przedstawia fotografowanie pająków biegających lub skaczących.



Potrzebna jest bowiem duża mobilność sprzętu fotograficznego, pewna sprawność fizyczna fotografa (otyłość ,będzie na pewno przeszkodą) i dość dobry refleks. Oraz cierpliwość, dużo cierpliwości! Jako (według mnie) najlepszego i najłatwiej dostępnego modela, przedstawiam Państwu wilkosza sucholuba (pająka, biegającego po leśnych ścieżkach i drogach). Dość duży (ok. 2 cm) silnie zbudowany, występuje licznie na obrzeżach leśnych dróżek i ścieżek, często je przekraczając – jest łatwo dostępnym tematem.



Na tego przedstawiciela rodziny pogońcowatych, często polują czarne, latające owady z ceglastą kropką na końcu odwłoka. Są to swędosze pajęczarze. Traktują pająka jak chodzącą spiżarnię. Atakują go i użądleniem w splot nerwowy- paraliżują.



W tłustym pająku składają swoje jaja. Takiego żywego, sparaliżowanego pająka, ciągną do wykopanej wcześniej norki w ziemi. Przyroda nie wymyśliła lodówek, więc żeby „mięsko" się nie psuło, swędosz zakopuje w ziemnym tunelu, sparaliżowanego jadem pająka.



Ze złożonych w jego ciele jaj, wylęgają się larwy, którym ciało pająka (żywego-więc nie psującego się) służy przez dłuższy czas za pokarm. Tę dość makabryczną historię, wykorzystali twórcy horroru s-f „ Obcy ,ósmy pasażer Nostromo”, tylko tam - nieszczęsnego pająka zastąpili ludzie a swędosza pajęczarza- potwór z kosmosu...



Ale wracajmy do tematu. Na pająki biegające, polują swędosze na dwa sposoby. Pierwszy - to zasadzka przy wejściu do nory pająka. Drugi –to atak z powietrza na biegnącego w poprzek ścieżki pająka.



Po użądleniu, zostawiają go sparaliżowanego na parę minut (i to jest najlepszy moment dla fotografa, który ma żywego nieruchomego modela i może na nim potrenować makrofotografię- zanim zmierzy się z tym samym modelem –biegającym w poprzek ścieżki)


Po kilku minutach swędosz ciągnie nieruchomą zdobycz do podziemnego tunelu, Walcząc (po drodze) z innymi osobnikami swojego gatunku o zdobycz, vzakopuje ją (to też świetny moment na fotografowanie go) – i szuka następnej ofiary...



A my mamy Skrajne makro! Dwa ruchliwe i szybkie, małe (ok. 2 cm) obiekty, z minimalną (przy przesłonie 11) 3-5mm głębią ostrości. To jest wyzwanie! Sprzęt (fotograficzny) trzeba trzymać w ręce, na aparacie musi być przynajmniej jedna lampa błyskowa a żeby zdjęcia nie wyglądały monotonnie, korzystne jest położenie się na ziemi,


ewentualnie „raczkowanie” na łokciach i kolanach. A propos raczkowania....Kolega, który jeździ ze mną na zdjęcia, naśmiewał się do łez, gdy przed sesją nakładałem na łokcie i kolana plastikowe ochraniacze, takie jak stosują łyżworolkarze. Jego śmiech jednak trwał krótko. Po przepełznięciu paru metrów na łokciach i kolanach, z trzymanym w rękach sprzętem- obiecał sobie, że natychmiast po powrocie do domu – zakupi podobne do moich ochraniacze... W miarę jedzenia apetyt rośnie.



Stopniowo więc, zapragniemy robić coraz to większe zbliżenia. Wymaga to, do perfekcji wytrenowanego, unieruchamiania aparatu fotograficznego nisko nad ziemią. Ja, używam do tego celu woreczka, wypełnionego grochem, który też ma zastosowanie, przy fotografowaniu grzybów. Aparat fotograficzny jest więc stabilnie unieruchomiony- a jednak można nim wykonywać małe ruchy- służące ustawieniu jak najlepszej ostrości.



Na przykładzie sparaliżowanego, nieruchomego pająka, ułożonego równolegle do obiektywu kamery- linia ostrości musi przebiegać poza linią środkową ciała modela. Czyli: odwłok pająka (równolegle ustawiony do obiektywu) dzielimy na trzy równe pasy( równoległe do obiektywu) a ostrość ustawiamy na trzeci pas od nas. Wtedy po przysłonięciu obiektywu, dwie pierwsze strefy- też będą ostre.



Ta zasada szczególnie obowiązuje przy skrajnie dużych powiększeniach. Dlatego, ostrość w makrofotografii należy ustawiać ręcznie.



Współczesne autofokusy są na to jeszcze za głupie!. Jeżeli już osiągniemy dobre wyniki z pająkami pogońcowatymi- możemy spróbować fotografii z pająkami skakunami. Są one znacznie mniejsze, bo mają tylko 3 do 5 mm wielkości. Ale są super fotogeniczne! Natura bowiem wyposażyła je w fantastyczne oczy! I to kilka par! Służą im one do precyzyjnego namierzania ofiary,



oceny odległości do skoku oraz do lokalizowania ewentualnego niebezpieczeństwa w otoczeniu. Skakuny są mieszkańcami parapetów w naszych domach, zewnętrznych elewacji budynków i wszelkich zakamarków, gdzie lądują muchy i komary –stanowiące ich zdobycz. Najbardziej znanym przedstawicielem skakunów u nas jest skakun arlekinowy. Długości ok. 7 mm, całe ciało ma w czarno- białe poprzeczne pasy. Do zdobyczy, po jej zlokalizowaniu, skrada się jak kot do myszy. Z odległości 1 –2 cm skacze na nią ,uprzednio zabezpieczywszy się „liną asekuracyjną” w miejscu skoku. Ze względu na dużą ruchliwość, w środowisku przyrodniczym nazywany „pląs – zebra”.



W czasie złej pogody, skakuny przebywają w workowatych oprzędach, służących jako kryjówki oraz miejsce składania jaj. Tam przebywają też młode skakuny. Te oprzędy, często można spotkać przy rozkręcaniu ram okiennych i we wszelkich zakamarkach naszych mieszkań.....



Mam nadzieję, że przygoda z fotografowaniem pająków, zmieni korzystnie nastawienie Państwa do nich – i że wejdą one na stałe do repertuaru zdjęć przyrodniczych oraz zagoszczą w Waszych albumach....