Kryjówki fotograficzne

Młodzi adepci sztuki fotografowania ptaków często zadają mi pytania o sposób budowania czatowni. Chciałbym wobec tego poruszyć ten temat. Według mnie są trzy aspekty, które trzeba uwzględnić ,przy budowaniu ukrycia fotograficznego w terenie. Pierwszy, dotyczy stacjonarnych czatowni w formie szałasów ( zwykle bardzo szybko niszczonych przez ludzi chodzących po lesie)  lub ziemianek wkopanych w glebę (lub skarpę) z wystającym lub  uchylnym dachem. Zaletą "ziemnych" kryjówek jest fakt , że mogą one nam służyć nawet przez kilka lat ( i osobom nam zaprzyjaźnionym). Wadą tych kryjówek jest niewątpliwie ich koszt, duży nakład pracy ,  poświęcony czas związany z ich wykonaniem, konieczność uzyskania zgody z nadleśnictwa  na tego typu budowlę oraz wyszukanie miejsca, rzadko odwiedzanego przez spacerowiczów. Aby czatownia długo nam służyła,  musimy wykonać starannie szalowanie ścian a dach wykonujemy wodoodporny (z reguły kryty papą lub blachą) na który jest nałożona warstwa ziemi z trawą i roślinami .Z czasem , tego typu ukrycie staje się elementem krajobrazu i z wyjątkiem otworu wejściowego (który na czas  nieobecności starannie maskujemy) jest widoczna tylko szczelina od strony fotografowanych ptaków (wietrzenie!). Dobrze jest we wnętrzu ziemianki na czas naszej nieobecności pozostawiać w widocznym miejscu zafoliowaną kartkę z informacją wypisaną dużymi, drukowanymi  literami , że miejsce to służy do filmowania ptaków i uprasza się o nie niszczenie go przez osoby postronne. Mnie zaoszczędziło to sporo kosztów , bo mimo maskowania , obcy odwiedzali ziemiankę- zostawiając dopiski w stylu:" Tu byłem - Zdzicho i Jola ".

Oddzielnym tematem jest korzystanie ze stacjonarnych ambon myśliwskich, które też wiąże się z koniecznością uzyskania zgody (na piśmie!) z koła łowieckiego, którego ambona jest własnością. Logiczne jest wtedy ,że pierwszeństwo do korzystania z ambony mają myśliwi - a ponieważ interesują ich te same godziny użytkowania (wczesny świt i późny wieczór)- pojawia się różnica interesów- w której jesteśmy z reguły stroną przegraną.

Drugi aspekt stacjonarnego fotografowania ptaków  - to budowanie czatowni z elementów przywożonych ze sobą. Mogą to być całe czatownie , w postaci " różnej maści" namiotów lub składanych budek ze sklejki albo płyty pilśniowej. Stosuje się je z reguły w terenie odkrytym (na łąkach, mokradłach, pustyni, brzegach rzek i wysepkach)-gdzie nie ma innej możliwości ukrycia swojej osoby.

Ale dla fotografujących w terenie gdzie są drzewa, krzaki i pagórki, chcę podpowiedzieć, jak stworzyć (w skryty sposób) na kilka godzin ukrycie dla fotografa i jego sprzętu. Dotyczy to szczególnie terenu, którego właściciel, z reguły rolnik- zakapior ( od autora - osoba, do której nie trafia żadne logiczne tłumaczenie i postępuje zgodnie z regułami Kargula i Pawlaka) jest do nas wrogo nastawiony. My zaś z powodu lokalizacji (występowanie danego gatunku ptaka na określonym terenie)- po prostu nie możemy zrezygnować ze zdjęć. Najpierw wybieramy miejsce, gdzie będziemy mieli za plecami nieprzezroczyste tło (pień drzewa, pagórek, gęsty krzak). Chodzi o to ,by przemieszczające się słońce, od tyłu nas nie podświetlało ,bo nasz cień będzie się rzutował na przednią ścianę kryjówki -a jego ruch (cienia) natychmiast jest wyłapywany przez ptaki -które uciekają. W ostateczności, wobec braku w danym miejscu takiego tła -rozwieszam za sobą wojskową pelerynę przeciwdeszczową ,która nie przepuszcza światła.

Mając "zabezpieczone tyły",  czoło kryjówki tworzy nieprzezroczysta "ściana maskująca" utworzona z trzech zwisających pasów (od góry-  w kształcie rozgiętej litery C) zrolowanej tkaniny, siatki maskującej lub maty bambusowej , pomalowanych od  zewnątrz we wzór maskujący. Tkanina i siatka maskująca (ze względu na swą wiotkość) wymaga usztywnienia żerdkami bambusowymi, wszytymi od strony fotografa ,mniej więcej  co pół metra .Mata bambusowa jest sama w sobie dostatecznie sztywna po rozwinięciu rolki. Dlaczego wybrałem rozwijane role materiału maskującego? Otóż ze względu na notoryczny brak czasu (lekarz z zawodu) nie mogę sobie pozwolić na przychodzenie przed świtem na plan zdjęciowy. Często już ptaki tam są i już podjęły swoje czynności codzienne. Pierwszoplanową wtedy sprawą jest takie rozwinięcie maskowania ,by trwało to tylko kilkanaście sekund. Zwinięte role zajmują mało miejsca (noszę je pod pachą).Resztę sprzętu mam w plecaku. Udaję spacerowicza idąc do miejsca gdzie ma być rozwinięta czatownia . W momencie nieuwagi ptaków podnoszę zwinięty materiał maskujący do gałęzi nade mną i po przyczepieniu listwy , puszczam rolkę , która rozwija się w dół ...-  w tym momencie znikam z pola widzenia ptaków .Bowiem jestem już ukryty za środkowym pasem kamuflażu. Pozostałe czynności budowy czatowni wykonuję już zza ochronnej płachty. Rozwijam pod skosem dwie pozostałe bele materiału, przytwierdzam je do gleby szpilkami namiotowymi, rozkładam krzesełko składane z miękką(!) poduszką , na końcu rozstawiam statywy i sprzęt na nich montowany .Na końcach materiału maskującego są  wszyte listewki, do których są zamontowane druciane "oczka". Przy ziemi- służą one do napięcia " kamuflażu" przy pomocy szpilek namiotowych wbitych w glebę. Od góry - oczka są przywiązywane do gałęzi, znajdujących się bezpośrednio nad nami lub do składanej zawiasowo (w kształcie rozgiętej litery C) żerdzi, której długość poszczególnych ramion, odpowiada szerokości  rolek materiału maskującego. Fotograf siedzi na składanym krzesełku za środkowym pasem materiału, aparat fotograficzny z teleobiektywem jest stabilnie zamontowany na statywie tak, żeby końcówkę teleobiektywu można było wysuwać zza kamuflażu  z obu stron pod kątem 90 stopni (nie dotykając tkaniny). Osobiście stosuję zwyczaj jednoczasowego fotografowania dwoma aparatami fotograficznymi: cyfrowym i analogowym. Obiektywy z obu aparatów są kompatybilne i można je naprzemiennie stosować raz do jednego- raz do drugiego korpusu. Aparat cyfrowy z teleconverterem i teleobiektywem jest skierowany w stronę, gdzie spodziewam się fotografowania powyżej 10-20 metrów. Wykorzystuję wtedy jego zdolności zbliżenia ptaków, poprzez fakt, że matryca cyfrowa jest o połowę mniejsza od klatki negatywu małoobrazkowego. Mając wpięty do korpusu małoobrazkowego zestaw 300mm + 1,7 Teleconverter, otrzymujemy ogniskową 510mm.Ten sam zestaw wpięty do korpusu cyfrowego daje nam ogniskową 765mm!- a to już trąci sprzętem dla zawodowców!!! I to bez widocznej utraty jakości obrazu!.W aparacie analogowym więc zostawiam krótki teleobiektyw o maksymalnej jasności np: 180\2,8 lub 200\4. "Lufy" obu aparatów ( na statywach) są wycelowane zza środkowego pasa maskującego w dwóch kierunkach , pod kątem 90 stopni. Wieloletnie doświadczenie wykazało, że wykonując niewielkie ruchy poziome obiektywami , pokrywam ich zasięgiem widzenia całą przestrzeń przede mną (prawie 180 stopni!) -  mimo, że nie mam okienka na wprost. Teoretycznie sprawę załatwiłaby szczelina pozioma - ale nie sprawdziła się w terenie, upośledzając wytrzymałość mechaniczną środkowego pasa materiału maskującego (wiatr!). Do lustrzanki analogowej (ze względu na hałas silnika przesuwającego film do następnej klatki ) stosuję tłumik dźwięku ,zakładany na cały zestaw. Jest on wykonany z grubo pikowanego (nie szeleszczącego) materiału ,stosowanego do produkcji śpiworów . Ma kształt przeciętego wzdłużnie na pół walca ( pustego w środku). Zapinany jest z przodu i z tyłu na haftki krawieckie (takie - jak przy zapięciu stanika) - które najlepiej się sprawdzają w terenie .Oba aparaty oczywiście są wyzwalane przez elektroniczne wężyki spustowe. Długi teleobiektyw, jest w trzech miejscach podparty na szynie (Telephoto lens suppport nr 293 z katalogu Manfrotto) i dodatkowo obciążony od góry podłużnym workiem (przypominającym wypchany szalik) , na obu końcach którego znajdują się 3,5 kilogramowe woreczki z grysikiem kamiennym ,używanym do produkcji lastryka .Takie gotowe woreczki można kupić w sklepach akwarystycznych - stanowią podłoże w akwariach. W środkowej części worka -rękawa (mającej bezpośredni kontakt z naszym sprzętem) znajduje się zrolowany ręcznik kąpielowy . Ma być tam bowiem i miękko i sztywno...

Trzecim rodzajem  fotografowania w terenie jest adoptowanie naturalnych kryjówek terenowych do naszych celów fotograficznych- jak najmniej zmieniających otoczenie naturalne. Wymagany jest wtedy odpowiedni (maskujący ) strój naszej osoby (  i sprzętu) a szczególnie ważne jest  zamaskowanie jasnych plam twarzy i dłoni fotografa , gdyż to one  przyciągają uwagę naszych skrzydlatych modeli . Aparat trzymamy wtedy w dłoniach , podpierając go o elementy terenu , lub używamy monopodu (statywu jednonożnego). Z ręki , raczej nie wyjdą nam ostro zdjęcia obiektywami dłuższymi niż 300mm . Ale coś za coś .Tu jesteśmy mobilni i mamy możliwość zmiany kąta widzenia (tło!) i oświetlenia (kąt padania światła) danej sceny. Mam nadzieję że powyższe uwagi  pomogą Państwu w fotografowaniu ptaków w ich naturalnym otoczeniu i spowodują jeszcze większe zainteresowanie fotografią przyrodniczą, wykonywaną na „ łonie natury.”....

 

Galeria