Fotografowanie lunetą 

 

 Kiedy po długich namysłach, przestudiowaniu literatury fachowej i wykonaniu kilkunastu testów, zdecydowałem się na zakup lunety obserwacyjnej – otworzył się przede mną nowy rozdział fotografii. Przy ekstremalnie długich ogniskowych ,jakie w ten sposób uzyskujemy( kilka tysięcy mm), minimalna odległość fotografowania to 9-10m a optymalny układ kadru to 50m! Mieszkając na trzecim piętrze i mając zabudowany balkon z okienkami obserwacyjnymi- uzyskałem wgląd (fotograficzny) w korony wszystkich  okolicznych drzew w pobliżu mojego bloku mieszkalnego. Drzewa zaś , znajdujące się bezpośrednio w pobliżu  balkonu umożliwiły mi  swobodny dostęp do swoich mieszkańców w wersji prawie portretowej. Ptaki wielkości sikorki  lub wróbla z 9 m fotografowałem w skali makro! Po prostu między lunetę (z przystawką foto) a aparat fotograficzny zakładałem pierścienie pośrednie. Efekt był kapitalny! .Fotografowałem Nikonem D-80, przy czułościach matrycy 400  z włączoną redukcją szumów. Jakie kłopoty pojawiają się przy fotografowaniu lunetą ? Przede wszystkim podstawowa trudność - to odnalezienie obiektu , który chcemy sfotografować. Przy  kilkucentymetrowej  głębi ostrości i kącie widzenia mniejszym niż 1 stopień - jest to naprawdę problem. Lunety wprawdzie mają tzw celowniki rowkowe - ale naprowadzają one na obiekt tylko „zgrubnie” - nie dając pewności ,że w trakcie szukania obrazu - ptak nam po prostu nie odleci. Jak rozwiązałem tę niedogodność? Wojskowy snajper podpowiedział mi ,że z otoczenia fotografowanego obiektu mam wyłowić stałe ,charakterystyczne elementy obrazu tzw.” dozory”. Nastawiając ostrość lunetą na ten stały punkt terenu, położenie ptaka (przez lornetkę) określamy względem niego (wektorowo) a następnie wzdłuż tego wektora  przesuwamy lunetę tak  ,by dostrzec zarys naszego obiektu - dopiero wtedy nastawiamy (ręcznie przecież) na niego ostrość. Przypominam ,że moja luneta ( Ecotone SP-100)  ma okular zamontowany względem osi korpusu pod kątem 45stopni do góry, co dodatkowo utrudnia lokalizację obiektu.

Drugi sposób, to zamontowanie na stałe ,  na korpusie naszej lunety małego celownika optycznego z krzyżem celowniczym (na przykład od wiatrówki) i zsynchronizowanie obrazów tak, by punkt widoczny w środku krzyża, pokrywał się ze środkiem obrazu lunety dla odległości 100 m (czyli najczęstszej używanej). Miejsce montażu to grzbiet lunety ( lub obejmy montującej całość do statywu) przy bocznym ułożeniu okularu (lub przystawki foto), bowiem fotografujemy z poziomu korpusu – stojąc (lub siedząc)  z boku .Ważne jest , które oko mamy dominujące ,bowiem w tę stronę skręcamy okular lunety. Ja jestem prawooczny, czyli siedzę po lewej stronie korpusu lunety i w tę stronę mam odchyloną przystawkę foto z aparatem fotograficznym. Oczywiście, jeżeli jest taka możliwość i siedzę nieco nad lunetą - nie muszę zmieniać położenia korpusu. Ale takiej możliwości nie przewidzieli konstruktorzy ambon myśliwskich , gdzie okno obserwacyjne znajduje się dość wysoko- a nad nim jest dach!. A właśnie ambony są wymarzonym miejscem do digiskopingu. Tym bardziej, że nie tylko my wabimy pokarmem zwierzęta w określone , wybrane miejsce przed amboną. Robią to też myśliwi, korzystający z tej budowli. .A interesują ich zupełnie inne godziny użytkowania ambon (późny zmrok ,noc lub bardzo wczesny świt), gdzie dla fotografującego lunetą - jest i tak za mało światła. Warto więc poprosić w kole łowieckim lub nadleśnictwie o zgodę na użytkowanie tego przybytku. Oczywiście,  stosując się do zaleceń, nawet -  gdy wydadzą się nam bardzo zabawne. Podam przykład : w odległości co najmniej 100 m od ambon myśliwskich obowiązuje zakaz załatwiania potrzeb fizjologicznych, gdyż zapach ten na długie tygodnie odstraszy większość dzikich zwierząt posługujących się węchem. Nie wolno też w ambonach dokonywać żadnych modyfikacji, wbijać gwoździ ,lub zostawiać przedmiotów, nie należących do wyposażenia stałego. Dozwolone jest przynoszenie ze sobą płachty materiału maskującego ,z poziomą szczeliną w środku, który to przy pomocy pinesek ( nie gwoździ!!!) przypinamy do desek od środka .Uzyskujemy wtedy  potrójnie  korzystną sytuację . Znikamy optycznie z wnętrza ambony, nie wieje na nas wiatr i mniej marzniemy .Przez szczelinę, wysuwamy w kierunku celu obiektyw lunety , natomiast  bocznie od niej prowadzimy stałą obserwację terenu.

Aby umożliwić płynne manewrowanie dość ciężką lunetą  z przystawką foto i aparatem fotograficznym - należy dla tego zestawu ustalić nowy środek ciężkości  i w tym miejscu zamontować go do statywu. Stopka mocowania bowiem lunety jest mocno wysunięta do przodu korpusu (nie uwzględnia znikomej wagi okularu obserwacyjnego). Dołączony zaś aparat fotograficzny z łącznikiem - to prawie dwa kilo więcej. Maksymalnie stabilna głowica fotograficzna (a najlepiej głowica Video) jest więc niezbędnie potrzebna do zbalansowania zestawu. Problem ten rozwiązałem przy pomocy  masywnej głowicy Video Manfrotto nr 503 (kupionej w sklepie Foto-Kuriera), która dzięki  płytce  szybkozłączce , pozwoliła mi na przesunięcie środka ciężkości lunety ku tyłowi . Założenie w tym miejscu worka - rękawa  obciążającego - minimalizuje drgania i unieruchamia cały układ. Pozwala to na uzyskanie zaskakująco dużych zbliżeń fotografowanych ptaków. Przypominam, że jakość zdjęć poprawia się tym bardziej ,im bliżej lunety znajduje się fotografowane zwierzę. W okresie ,gdy drzewa są bezlistne oraz na początku wiosny powstało w ten sposób kilka tysięcy zdjęć ,którymi będę się chciał z Państwem podzielić...                

Galeria