Druga część : Digiscoping.

Dzisiaj zajmiemy się zagadnieniem właściwego digiscopingu ,czyli fotografowaniu przez okular lunety, cyfrowym aparatem kompaktowym z własnym obiektywem zmiennoogniskowym. Wymyślił to Malezyjczyk Laurence Poh w 1999r - kiedy wpadł na pomysł, żeby przyłożyć swój kompakt cyfrowy do okularu lunety .Zdjęcia, które powstały, miały na tyle dobrą jakość ,że Laurence  nagłośnił ten pomysł , zyskując  po tym zdarzeniu przydomek „ojca digiscopingu”.W chwili obecnej  na świecie, zdjęcia przyrody  wykonuje w ten sposób  kilkaset tysięcy osób, przede wszystkim obserwujących ptaki. Dokumentują oni  swoje obserwacje ,używając za relatywnie niewielkie pieniądze sprzętu o długościach ogniskowych zarezerwowanych wyłącznie kiedyś dla zawodowców. Aparat cyfrowy bowiem o obiektywie zmiennoogniskowym 38-155mm (dla formatu 35mm) w połączeniu z lunetą o okularze powiększającym 50x - oferuje  nam zestaw o długości ogniskowej 1900 do 7750mm!!! Dla porównania - aparat analogowy z długim obiektywem ,maksymalnie sięga 1000mm a zestaw ten wagą znacznie przekracza 10kg! Różnice powiększeń sięgają więc kilkuset procent. Oczywiście bardzo długie ogniskowe zwielokrotniają aberrację chromatyczną lunet ,spada wtedy rozdzielczość, zmniejsza się jasność obrazu, pojawia się efekt winietowania obrazu. Praktycznie do celów fotograficznych powinniśmy korzystać tylko ze środkowej części obrazu . Przy ekstremalnych zbliżeniach,  jest to zresztą miejsce ,w którym najczęściej umieszczamy obiekt , nastawiając ręcznie na niego ostrość. Fotograficzni puryści uznają technikę digiskopingu za gorszą jakościowo. Jednak  większości osób fotografujących w ten sposób nie zależy na powiększeniach,  przekraczających format 13 x18cm. Tym bardziej,  że producenci lunet „wychodzą ze skóry” by maksymalnie poprawić jakość obrazu. Stosuje się niskodyspersyjne szkła w układzie optycznym i coraz lepsze powłoki przeciwodblaskowe na soczewkach. Do digiskopingu używane są lunety o jak największej średnicy obiektywu - aby jasność obrazu była zadowalająca. Z reguły są to średnice 77-100 mm. Ponieważ dla mnie ważna jest przede wszystkim jakość obrazu fotograficznego uzyskanego przy pomocy lunety , wykombinowałem że nie tylko będę fotografował kompaktem  - ale i lustrzanką z obiektywem stało ogniskowym. Taki obiektyw ze względu na świetne parametry optyczne daje minimalne zniekształcenia i pozwoli na uzyskanie maksymalnie dobrej jakości zdjęć. Do tego przedsięwzięcia mogłem wybrać tylko (według mnie) najlepszy obiektyw Nikona -  Mikro Nikkora 60\2,8. Ma wprost kapitalną jakość i rozdzielczość obrazu oraz głęboko osadzone w obiektywie ( o niewielkiej średnicy) soczewki układu optycznego - pozwalające gumowaną końcówkę okulary lunety wprowadzić na jakieś 3 cm do tubusa obiektywu. Teraz tylko należało wykonać tuleję , w której wnętrzu zmieści się cały okular lunety ,przytkniętej do obiektywu Nikona D-80. Skorzystałem tu z faktu że okular ( mocowany bagnetowo)  mojej lunety (Ecotone SP-100)  otacza szerszy, zewnętrzny gwint (używany do montażu przystawki Foto). Czyli tuleja (od dołu) jest w ten sposób montowana do korpusu lunety , drugi zaś koniec- jest wkręcony w gwint filtra obiektywu lustrzanki (o średnicy 62mm dla Mikro Nikkora 60\2,8).Taki sposób mocowania jest bardzo stabilny i co najważniejsze ,  okular lunety i obiektyw lustrzanki są idealnie wycentrowane w osi optycznej. Dlaczego lustrzanka z obiektywem? Bo korpus lustrzanki ma możliwość przyłączenia elektronicznego wężyka spustowego. Przy ekstremalnych długościach ogniskowych , jakimi dysponujemy - moment wyzwolenia migawki  jest głównym elementem decydującym o wykonaniu nieporuszonego zdjęcia. Dotknięcie palcem spustu wyzwolenia migawki - to prawie stuprocentowa pewność , że zdjęcie będzie poruszone. Jest to w większości przypadków niezależne od stabilności statywu . Zdani jesteśmy więc albo na wężyk spustowy albo na wyzwalanie migawki samowyzwalaczem aparatu z minimalnym( przynajmniej 1 sekunda) opóźnieniem - żeby ustały drgania zestawu: luneta + aparat fotograficzny.

 

 Do testów ( luneta plus kompakt  )- wybrałem Nikona Coolpixa 5000 z 10 megapikselową matrycą. Zadecydował fakt, że ten aparat, wokół obiektywu ma nafrezowany (na korpusie) gwint ( z nakręconym pierścieniem osłaniającym), służący do montowania przed obiektywem konwerterów ( tele i szerokokątnego). Do gumowej osłony ocznej  okularu zmiennoogniskowego mojej lunety zaś  - jakimś szczęśliwym zbiegiem okoliczności pasowały (na styk) pierścienie pośrednie od złączki mikroskopowej do Zenita i Praktiki. Wystarczyło więc tylko na czole praktikowskiego pierścienia dokleić nakrętkę z gwintu Nikona i po przykręceniu całości do korpusu kompaktu - miałem sztywną tuleję otaczającą obiektyw , trwale połączoną z korpusem aparatu (przy pełnej ruchomości obiektywu wewnątrz). Należało tylko  wsunąć tuleję w osłonę gumową okularu lunety... i można od razu rozpoczynać zdjęcia! Żeby przypadkiem zestaw nie rozłączył się w trakcie pracy, od zewnątrz jest ustabilizowany pierścieniem F-adapter z trzema śrubami dociskającymi gumową osłonę okulary lunety do tulei otaczającej obiektyw Coolpixa 5000.  Ten kompakt   posiada funkcję robienia zdjęć z redukcją drgań oraz funkcję D-lighting - ratującą niedoświetlone partie obrazu - więc jest wymarzonym aparatem współpracującym z lunetą ( o względnie słabej jasności zestawu) .Dla fotografa przyrodnika nie bez znaczenia jest też  fakt ,iż aparat zdjęcia wykonuje bezszelestnie i może rejestrować kilkuminutowe sekwencje video. Czyli z jednej sesji zdjęciowej można stworzyć prawdziwą prezentację multimedialną.

Nadmienię jeszcze na zakończenie, że jeżeli kogoś nie stać na kupienie dobrej lunety- może w nią zamienić każdy teleobiektyw fotograficzny. Do tylnej części teleobiektywu wpinamy tylko Lens scope converter -cena ok 500 zł- (produkowany przez prawie wszystkie większe firmy fotograficzne) i ... już mamy pierwszej klasy lunetę. Po zdjęciu z okularu gumowej osłonki na oko i dorobieniu pierścienia łączącego go z  kompaktem  – stajemy się posiadaczami użytecznego sprzętu o bardzo dobrych parametrach optycznych.

 Wszystkimi wyżej wymienionymi zestawami uzyskujemy ekstremalne przybliżenia fotografowanych ptaków i zwierząt  - czego przykłady  niniejszym prezentuję.